Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Idzie dysc, idzie dysc, idzie sikawica… – czyli o wycieczce do Zakopanego

W dniach 24-26.05. 2017 r uczniowie gimnazjum pod opieką P. Anny Świerczek-Mól i P. Stanisława Osmendy uczestniczyli w wycieczce do Zakopanego. Pogoda nas nie rozpieszczała od mżawki po ulewę zaliczyliśmy wszystkie odmiany deszczu. Nie zważając jednak na pogodę realizowaliśmy kolejne punktu naszego programu. Na początek zwiedziliśmy Skansen Taboru Kolejowego w Chabówce. Mogliśmy tam zobaczyć najliczniejszą w Polsce kolekcję taboru kolejowego: lokomotywy parowe, spalinowe i elektryczne, dawne wagony oraz pługi śnieżne.  Oczywiście do wielu „eksponatów” można było wejść i obejrzeć je „od środka”. Ponieważ przy końcu zwiedzania deszcz przestał padać i wyjrzało słońce postanowiliśmy wykorzystać „okno pogodowe” i zmienić nieco nasze plany.  A więc, wyjechać kolejką na Butorowy Wierch przejść na Gubałówkę, by w promieniach słońca podziwiać z jej szczytu panoramę Tatr - i zjechać kolejką do Zakopanego. Wszystko się udało… oprócz pogody. Niestety za nim wjechaliśmy na Butorowy Wierch znowu padało. Im bliżej szczytu, tym mocniej. Gubałówkę zwiedzaliśmy w strugach deszczu i tak przywitani przez Tatry zjechaliśmy do Zakopanego by udać się na nocleg.

Drugiego dnia spoglądaliśmy w pochmurne niebo z nadzieją, że wyjdzie słońce. Mżyło. Uzbrojeni więc w parasolki, kolorowe pelerynki przeciwdeszczowe i kurtki ruszyliśmy w Tatry. Niebieskim szlakiem z Kuźnic na Halę Gąsienicową. Szlak zaczyna się ostrym podejściem, co nieco osłabiło naszego turystycznego ducha, lecz z każdym mijanym zakrętem szło nam się co raz lepiej oczywiście z najwierniejszym towarzyszem – mżawką. Osiągnięta przez nas wysokość to 1603m! Na Hali Gąsienicowej znajduje się schronisko PTTK „Murowaniec” gdzie mogliśmy odpocząć i pokrzepić siły ciepłą herbatką. Dobre humory dopisywały, mimo, iż Tatry spowite mgłą i chmurami nadal zazdrośnie strzegły swojego piękna, skąpiąc nam widoków jakie przy pięknej pogodzie można podziwiać na szlaku.  W drodze powrotnej lało. O dziwo jednak, humory dopisywały i nie licząc kilku drobnych przewrotek udało nam się z pieśnią na ustach zejść do Kużnic przez Dolinę Jaworzynki. A wieczorem przy akompaniamencie gitary na której przygrywała nasz nieoceniony P. Stanisław Osmenda mogliśmy z zapałem kontynuować śpiewy.

Na trzeci dzień – słońce! Z okien pokojów wreszcie widać góry. Jedziemy pod Wielką Krokiew i tam wyciągiem bez wysiłku dostajemy się na platformę widokową. Jeden rzut oka w dół i już wiemy, że niełatwo jest być skoczkiem narciarskim. Samochody na dole wyglądają jak zabaweczki. Opuszczamy skocznię i schodzimy spacerkiem na Krupówki. To nasz ostatni spacer po Zakopanem. Przyzwyczajeni przez ostatnie dwa dni do dużej ilości wody postanawiamy i dzisiaj trochę się pomoczyć. Ostatnim punktem naszej wycieczki jest wizyta w termach w Bukowinie Tatrzańskiej gdzie czeka nas dwie godziny wspaniałej zabawy :).

Anna Świerczek-Mól